Kategoria: Literatura polska

Opowieść o pięściarzu z Auschwitz

Wiele napisano prac o tematyce obozowej. Wydano setki wspomnień i opracowań naukowych. Można pomyśleć, że ten fragment historii znamy bardzo dobrze. Wrażenie to jest jednak mylne. Wciąż wiele ważnych postaci czeka na odkrycie i niejako wprowadzenie do zbiorowej świadomości. Tak było chociażby w przypadku Tadeusza Pietrzykowskiego, pięściarza, który toczył zwycięskie walki w Auschwitz. Na szczęście ukazała się książka Marty Bogackiej pt. „Bokser z Auschwitz. Losy Tadeusza Pietrzykowskiego„, która jest ważnym wydarzeniem na drodze do upamiętnienia „Teddy’ego”.

Kim był Pietrzykowski?

Książkę Marty Bogackiej można scharakteryzować jako biografię. Opisuje ona życie Pietrzykowskiego chronologicznie, najwięcej uwagi poświęcając jednak jego pobytowi w obozie Auschwitz. Ten okres jest zresztą kluczowy. Bokser zdołał przeżyć dzięki swoim sportowym umiejętnościom.

Tadeusz Pietrzykowski przyszedł na świat w Warszawie, w roku 1917 r. Tutaj też rozpoczął naukę. Był zdolnym chłopcem, o dużym talencie artystycznym. Przewidywano dla niego karierę malarza. Tadeusz zabrał się jednak za trenowanie boksu, co nie spotkało się z aprobatą otoczenia i przysporzyło mu problemów w szkole. To z tego powodu zaczął posługiwać się pseudonimem Teddy. Uczył się walczyć pod okiem słynnego w tamtych czasach Feliksa Stamma i szybko zaczął odnosić pierwsze sukcesy. Okazało się, że chłopiec ma smykałkę do sportu.

Przed II wojną światową zdobył tytuł mistrza Warszawy i wicemistrza Polski w wadze koguciej. W 1939 roku brał udział w obronie Warszawy, a później usiłował przedrzeć się do wojska polskiego we Francji. Został jednak ujęty przez Niemców i uwięziony. Gdy utworzono Auschwitz, znalazł się tam wraz z pierwszym transportem więźniów i otrzymał numer 77.

W obozowym piekle

Z tego miejsca mało kto wychodził żywy. Jemu się udało. Jak sam powiedział, gdyby nie boks, z pewnością by zginął w ten czy inny sposób. Zaczęło się od walki z obozowym kapo, który okrutnie znęcał się nad więźniami. Był to zawodowy mistrz Niemiec w wadze średniej, Walter Düning. Ważący 40 kilogramów Pietrzykowski przyjął wyzwanie, jednak kapo przerwał walkę, gdy więzień zaczął mieć przewagę. Od tego momentu Pietrzykowski toczył oficjalne walki, w których nagrodami były dodatkowy chleb i margaryna.

Stał się postacią legendarną wśród więźniów. Jemu bowiem wolno było bić Niemców. Włączył się w konspirację tworzoną przez Witolda Pileckiego i spotkał się ze św. o. Kolbe, co wywarło na niego duży wpływ. Te wszystkie zdarzenia odtwarza Marta Bogacka w swej pracy. Książkę, która pierwotnie była pisana jako praca magisterska, czyta się jak fascynującą opowieść.

 

 

 

Niepełnosprawność nie oznacza końca

Dla współczesnego człowieka, wysportowanego, dbającego o dietę, a przede wszystkim – zdrowego spotkanie z Grzegorzem musi być szokiem. Jak zachować się wobec człowieka, który wydaje się być niedopełniony i w jakiś sposób niezdolny do osiągnięcia tego wszystkiego, co dziś stanowi o sukcesie? Niepełnosprawność drugiej osoby często poraża tych, którzy się z nią stykają. Poraża też, pewnie o wiele częściej tych, którzy jej doświadczają. Z Grzegorzem Jest inaczej. On wyznaje zasadę, że „Żyje się tylko raz” i w książce pod tym tytułem, próbuje opowiedzieć o tym, jak to rozumie i jak to praktykuje.

Kim jest Grzegorz?

Grzegorza Polaczkiewicza, autora książki „Żyje się tylko raz” określa się często jako niepełnosprawnego przyjaciela bezdomnych, muzyków i kardynałów. Jest człowiekiem, który wiele przeszedł. Od dzieciństwa zmaga się ze słabym zdrowiem. Stracił nogę. Jego własny ojciec chciał go zabić. Mimo tego wszystkiego pozostał człowiekiem pogodnym, spokojnym, zawsze gotowym do rozmowy, rady czy modlitwy. Jest pełen energii, a pozytywnym nastawieniem potrafi zarażać innych. Poznał osobiście papieży Benedykta XVI i Franciszka. To, że jest niepełnosprawny we najmniejszym stopniu nie przeszkodziło mu w dwukrotnej pielgrzymce do Santiago de Compostela.

Żyje się

Książka, którą Grzegorz oddaje w nasze ręce to z jednej strony opowieść o nim samym. O jego życiu, o trudnościach na które się w nim natknął i o tym, jak sobie z nimi poradził. Z drugiej strony, jest szczególnym, bardzo uniwersalnym podręcznikiem o byciu człowiekiem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. W bardzo unikatowej historii Grzegorza odnaleźć można opowieść o prostocie, o szczerości, o radości, która nie jest niczym chwilowym.W jego historii odnajdujemy sposoby na przezwyciężanie każdej trudności, z jaką sami możemy się zetrzeć. Książka ta bowiem opowiada o Jego drodze, która w jakiejś części jest drogą wszystkich ludzi. Opowiada też o tym, że nigdy nie należy się poddawać i zniechęcać, mimo wątpliwości jakie mogą nami targać.

Fragment

„Co ja tam zmienię w pojedynkę? Co może uczynić jedna osoba? Ano, wiele może. Bo zmiana świata na lepsze zaczyna się w nas i od nas! Tylko pokój, który pielęgnujemy w sobie samych, wyjdzie z nas i pójdzie w świat. Tylko jeśli my będziemy kochać, miłość stanie się realna. Nie mów, że Ciebie to nie dotyczy, bo dotyczy. Nie bój się być człowiekiem. Może dzisiejszy świat powie Ci, że to głupie, ale w Twoich rękach są jego losy.”

O książce

Książka Grzegorza Polaczkiewicza „Żyje się tylko raz”, została wydana nakładem wydawnictwa Znak w marcu 2019 roku. Ładna graficznie, twarda okładka gwarantuje jej trwałość i wygodę czytania każdej z 320 zawartych w niej stron.